RSS
wtorek, 25 kwietnia 2017
8 urodziny

Ostatni wpis prawie rok temu, katastrofa. A działo się przez ten rok oj działo! Chyba nie byłam w stanie ogarnąć czasowo tego , co się działo i odpowiednio się zorganizować ( mówią: "za wcześnie chodzisz spać albo za późno wstajesz" ), chociaż wydaje mi się, że śpię bardzo mało.Ale jako, że  żal mi tego , że przestałam pisać , postaram się powrócić bo fajnie się ogląda i czyta to, co powstało kilka lat temu.Zatem krótkie foto relacje miesiąc po miesiącu z najważniejszych wydarzeń. 

8 lat dziewczynek:

 

 

 

11:49, lubie.lato
Link Komentarze (1) »
piątek, 17 czerwca 2016
10 lat !!!

 



22:46, lubie.lato
Link Komentarze (1) »
piątek, 13 listopada 2015
Mikołaj i prawdziwa prawda

 

Karolka mnie dzisiaj przycisnęła, przed chwilą w kuchni oparta o lodówkę.

Wcześniej ogłosiły obydwie, że idą na górę do siebie pisać listy do Mikołaja. Po jakimś czasie Karolka zbiegła ze schodów, wpada jak bomba do kuchni i mówi śmiertelnie poważnie:

- Mamo, powiedz mi w końcu, czy co roku pod poduszkę to Mikołaj wkłada prezenty czy ty?

ja na to powściągając kąciki ust przed unoszeniem i uśmiechem, lekko zmieszana:

- Mikołaj, no oczywiście że Mikołaj,

- Mamo ale powiedz mi PRAWDZIWĄ PRAWDĘ , nie chcę, żebyś mnie okłamywała!

i drąży i drąży dalej. - To pewnie ty , tylko chciałaś nam zrobić frajdę!

Ja na to ( już coraz mniej pewnie):

- Nie wiem czy Mikołaj czy jakieś aniołki...nie widziałam - ale my nie,

- Dobrze, to w tym roku będziemy wszyscy w łazience we 4 i zobaczymy kto!

Poczekam, aż mąż wróci i ustalimy jakąś sensowną, "prawdziwą prawdę", bo chyba przyszedł już na to czas. Powiedzieć jak jest? Nie powiedzieć? I co - zrezygnować  już z takich widoków jak poniżej, takiego zaskoczenia, ciekawości, radości? Znowu coś się musi kończyć? Ostatnio przyłapuje się na tym, że strasznie nie chcę dorastania moich córek. Chcę, żeby zostały takie jak najdłużej nasze małe dziecinne do całowania, ściskania, zabaw, wygłupów i z coraz większą nostalgią spoglądam na zdjęcia jak były znacznie mniejsze. Za szybko ten czas płynie.  trzeba się cieszyć każdym dniem takimi jakimi są, każda chwilą, bo każda następna jest inna, a poprzednia się nie powtórzy.



 

I co? Mam im powiedzieć, ze MIKOŁĄJA JEDNAK NIE MA ? :(

Jak ja je kocham strasznie mocno!!!!

xoxo

23:23, lubie.lato
Link Komentarze (2) »
czwartek, 10 września 2015
SZKOŁA

Zaczęło się na dobre coś nieuniknionego,co będzie trwało przez wiele lat. Jednym cięciem zakończyło się przedszkole ,lato i  głównie zabawa, teraz czekają nas wszystkich dodatkowe codzienne obowiązki.

Całą czwórka w tamtym tygodniu poszliśmy zatem ( z bólem serca) do SZKOŁY. Ja czuję się dosłownie jakbym tam powróciła. Oczywiście znacznie przed tym kupowaliśmy niezliczoną ilość zeszytów,farb,ołówków,klejów,bloków itp.szkolnych dobrodziejstw . Naturalnie nie wspomnę o 2 tornistrach,2 białych bluzkach,2 ciemnych spódniczkach,nowych balerinkach,butach po szkole, getrach, bluzkach i strojach do gimnastyki . Jednym słowem- inwestycje wciąż rosną, a przecież mamy tylko dwójkę dzieci?(Mamo jak Ty to zrobiłaś - była nas 5 !)

Dla Karolci najistotniejsze było żebym kupiła KOREKTOR,no bo przecież na pewno się pomyli i co wtedy ;-) Ogólnie to przed tym całym wydarzeniem stresowaliśmy się wszyscy ( my bardziej niż one), przy czym Karolinka na dzień przed w wieczornym pacierzu poprosiła nawet o to:"żeby pani była miła".

I z lekką niepewnością,ale też zaciekawieniem POSZŁY.

Fajnie,że razem z nimi są 4 koleżanki z przedszkola, zawsze to raźniej być w grupce.

 

Po tym tygodniu mogę powiedzieć tyle:na pewno będzie się DZIAŁO i to sporo.

Żegnaj resztko mojego wolnego czasu,którego i tak wiecznie mi brakowało.

W poniedziałek przed szkołą ( a mają na 8) na sygnale jechałam po 2 zeszyty A4 do Tesco ,bo takie właśnie miały mieć na angielski, a nie przypomniały mi wcześniej w weekend  ( i też nie miały świadomości ze w poniedziałek jest angielski).Tak że sprawdzamy codziennie plan zajęć, zadania oraz śniadaniówki,czy nie ma tam w poniedziałek zapleśniałej kanapki z piątku ;-)

Ogólnie dziewczyny wydają się być zadowolone,że coś się dzieje,że jest coś nowego ( SKLEPIK),nudzi im się tylko na świetlicy.

Dzień drugi: pod szkołą pytam się,gdzie mają worek z butami, a tutaj zdziwienie pełne,bo zapomniały. Nie zapomniały natomiast wziąć kasy na coś ze SKLEPIKU,a walczyły też, żeby zabrać telefon( na co szans nie było).

Dzień piąty: w samochodzie rano  pytam,czy umyły zęby bo nie widziałam. A na co Karolka, cięta riposta: "A po co ja mam rano myć zęby,jak przecież w nocy NIC NIE JADŁAM :)

 Najlepszy numer zrobiła Olcia, nasz prymusik wydawałoby się - poważne dziecko i potrafiące się stosownie zachować. Pani pierwszego dnia zajęć kazała się wszystkim przedstawić i powiedzieć kilka zdań o sobie, co kto lubi robić. Ola powiedziała mniej więcej tak:"Mam na imię Ola,mam 7 lat i lubię sobie POCHRUMKAĆ", po czym wydała z siebie  odgłos świnka Peppy...Jak to wieczorem usłyszałam przy kąpieli nie było mi do śmiechu, ręce  mi trochę opadły. Karolka też się nie popisała, bo powiedziała , że lubi oglądać filmy na telefonie ( youtube). Jednym słowem 7 lat ciężkiej pracy, a dzieci chrumkają i bawią się telefonami. Mogła powiedzieć, że ładnie śpiewa, tańczy, że lubi książeczki ( bo tak jest), ale chciała rozśmieszyć klasę.

Pocieszyła mnie koleżanka z pracy mówiąc,że to jest nic,bo jej syn  wykręcił na początku 1.klasy jeszcze lepszy numer. Mieli opowiedzieć coś o sobie i rodzinie i pierwsze zdanie jakie padło to:"Moja mama lubi piwo ŻUBR". ;-) 

Witaj szkoło !

23:40, lubie.lato
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 września 2015
Summer time

Czyli nasz ulubiony czas,upalny i beztroski- niestety już minął,jak zwykle zbyt szybko.

Nasze wakacje były wyjątkowo relaksujące, w sprawdzonym gronie,czyli każdy robi to, na co aktualnie ma ochotę, lub nie robi nic ;-)

Dziewczynki były bardziej samodzielne niż zwykle, poza tym pół dnia były na animacjach, zatem mąż miał sposobność przeczytania dwóch książek ( w tym jednej 600 stronicowej), a to oznacza, że mamy już na prawdę duże dzieci. Ja czytałam na wakacjach nawet wtedy jak były małe .

 

 

23:18, lubie.lato
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 czerwca 2015
7 lat Karolci i Oleńki

16 maja Moje Najdroższe wkroczyły w kolejną wiosnę. Czekają na ten dzień cały rok, zatem celebrowaliśmy go jak zawsze  dosyć hucznie i w dwóch częściach: dla dzieci z przedszkola na sali zabaw i oczywiście w domu - dla rodziny.

Moim kochanym córkom życzę, żeby były zdrowe,  szczęśliwe i mądre. Żeby wybrały w życiu właściwą drogę.

 

 

00:58, lubie.lato
Link Komentarze (3) »
środa, 17 czerwca 2015
9 lat

17-06-2006

23:58, lubie.lato
Link Komentarze (2) »
wtorek, 16 czerwca 2015
BARCELONA

 

W kwietniu (19-23) mieliśmy małą namiastkę lata i wakacji. W tym roku padło na Barcelonę! Oczywiście całą 4,jako że siedmioletnie dziewczynki też  mają potrzebę podróżowania razem z rodzicami i na szczęście są wytrzymałe kondycyjnie - dały radę pokonać maraton zwiedzania od rana do nocy. Pierwszego dnia wyjechaliśmy z hotelu o 9.00,a wróciliśmy ok 22.00 i to była przesada, bo następnego dnia nikt nie miał siły obudzić się wcześniej i mieliśmy lekkie zakwasy.

Barcelona to piękne, kolorowe miasto. Wcale nie było tak tłoczno,jak rozpisywały się o tym przewodniki, nikt nas nie okradł,nikt się nie pochorował. Dzieci oczywiście mogły być grzeczniejsze( bo kilka razy dziennie padało zdanie"następnym razem jedziemy bez nich",ale w sumie teraz nie pamiętam nawet dlaczego i  pewnie następnym razem też pojadą z nami ). Karolcia i Olcia pod koniec zainteresowane były najbardziej tym, gdzie jest jakiś plac zabaw wiec 2-3 razy musieliśmy przystać na to.Uwielbiamy podróżować w nieznane miejsca naszą rodzinką!Następnym razem muszę jeszcze koniecznie zaliczyć jakiś koncert muzyki flamenco.

 Uwaga-bardzo dużo zdjęć ;-)

 

 

Poniżej mina Karolki - bezcenna. Chyba jednak średnio ją interesowała Sagrada Familia ;)

 

 

23:45, lubie.lato
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 23 marca 2015
Zrobiliśmy to!

Tak, w końcu zrobiliśmy to, co powinniśmy zrobić już od dawna. Odciągaliśmy to w czasie opieszale, szło jak po grudzie, aż w końcu umówiliśmy się z malarzem i jesteśmy po pierwszym w naszym domu remoncie ( czytaj:malowaniu) połowy domu. Połowy,bo druga - gorsza połowa - czeka, aż do tego dorośniemy. Malowanie całego poddasza to tylko akcja  "przy okazji", celem głównym było to, żeby dziewczynki miały w końcu swoje OSOBNE, wymarzone,takie jak należy ( do zabawy,spania ale też nauki od września) POKOJE. Chcieliśmy, żeby każda miała swój kąt i była panią swojego porządku ( czy też bałaganu), miała swoje rzeczy, swoje biurko, swoją szafę itd. Swoje- ODDZIELNE. W sumie to może dobrze się stało, że wstrzymywaliśmy się  aż do tej pory, bo gdybym wcześniej zrobiła im osobne pokoje byłyby pewnie bardziej dziecinne, a tak to są umeblowane w ten sposób, że pasują do prawie 7-latki , ale też będą pasować do 15-latki. Dziewczynki są bardzo zadowolone, że mają w końcu swoją prywatną przestrzeń i o dziwo-bardzo łatwo przyszło im spędzać noce w osobno ( powiedziałabym nawet - za łatwo). Pilnują swojego terytorium, podzieliły się książeczkami, lalkami, puzzlami i ubraniami, a po wieczornym myciu nie słychać już z góry hupkania i śmiechów-chichów, tylko  jest cisza, bo po prostu każda idzie do siebie i nie ma wzajemnego nakręcania się. Meble są takie, że i ja chciałabym mieć takie w swoim dorosłym pokoju. Brakuje jeszcze kilku szczegółów jak dywaników, krzeseł,lampekna biurko itp, a u Karolinki będzie jeszcze doklejana tapeta , ale mniej więcej na chwilę obecną  prezentuje się to tak:

* drzwi do pokoju Oli

a na nich dwie bardzo ważne, kluczowe informacje:



U Olci na ramie łóżka wisi stanik oczywiście ( to tak na wypadek, jakby przypadkowo i niespodziewanie  w nocy  biust nagle urósł, trzeba być gotowym na każda sytuacje!) ;-)

A u Karolinki :

 

Zrobię zdjęcia jeszcze raz w świetle dziennym i jak będą skończone całkowicie, mam nadzieję, że nie będzie to za pół roku. W każdym razie uważam, że bliźniaczkom potrzebne są osobne pokoje, bo to jest dwójka niezależnych, całkiem różnych ludzi, mających swoje sprawy, swoje rzeczy. Kolejny rozdział.

00:38, lubie.lato
Link Komentarze (2) »
niedziela, 22 lutego 2015
Się porobiło

Nie piszę ostatnio w ogóle. Widzę,że ludzie wchodzą na bloga i sprawdzają chyba czy jest coś nowego, a ja od dłuższego czasu mam jakąś barierę, która nie pozwala mi pisać. Chyba zaczęło mi przeszkadzać to, czy chcę, aby tak wszystko było dostępne dla wszystkich, wobec tego jet zamknięte i dostępne tylko w mojej głowie. I teraz mam dwa wyjścia, albo w sumie trzy.

a)przestanę pisać definitywnie

b) będę pisać tylko dla zamkniętej grupy

c) będę pisać dla wszystkich jak kiedyś, ze zdwojoną energią - ale na to nie mam siły i czasu ;-)

Się porobiło bo ja nic nie piszę ,a tutaj różne rzeczy dzieją się u mnie i u dziewczynek.

1) Od września jestem znowu w innej KORPO i tym razem o dziwno nawet mi się podoba, musiałam odwiedzić wprawdzie Bukareszt i spędzić tam kilkanaście dni ,ale było całkiem ok.

2) Dziewczynki....to już stają się panienkami, muszę obserwować codziennie bacznie ile jeszcze zostało z nich maleńkich słodkich dzieciaczków. Ostatnio zapytały się co to jest seks ( !!!) , a ja jedząc kolację o mało się nie udławiłam i powiedziałam, żebyśmy poczekali z tym na tatę :) , a potem co zaczęłam jakieś"mądre" ale pokrętne jednocześnie zdanie to zawikłałam się sama w ślepy zaułek i nie potrafiłam żadnego zdania skończyć. Pytanie niby takie proste się wydaje , ale jak tutaj mądrze odpowiedzieć 6,5 latkom?

3) Dziewczynki zafascynowane są STANIKIEM. Dzisiaj Ola pożyczyła od przyjaciółki- sąsiadki 2 lata starszej takie coś jak STANIK, BIUSTONOSZ dla kilkulatki( po co produkują coś takiego na rozmiar 110-116-wzwyż - wiem bo widziałam z ciekawości dzisiaj w Tesco, za moich czasów tego nie produkowali na takie rozmiary). W każdym razie jest niezrozumiała jak dla mnie fascynacja biustonoszem . Olcia chciała nawet w nim spać. Dała się namówić na ściągniecie, ale już  na odłożenie  - nie.Ma go pewnie pod poduszką, zaraz sprawdzę i idę o zakład.

4) Ostatnio wciąż boli mnie głowa, blokując chęć robienia czegokolwiek innego niż schowania się pod kołdrę i niebytu- spania. Jestem 2 tyg po zabiegu na zatoki i głowa boli bardziej niż przed. Planuję zrobić coś ze sobą, zacząć się ruszać w celu odzyskania dobrej formy i sylwetki, ale jakiś wewnętrzny głos w mojej bolącej głowie powstrzymuje mnie efektywnie i każe położyć się na kanapie :( a ja go słucham od dłuższego czasu czując się potem tak średnio i tak mija kolejny poniedziałek, kiedy to nie zaczęłam walki po dawną sylwetkę.

5) Zrobiłam coś na co zawsze miałam ochotę, tylko dla siebie i nie oglądając się na nikogo- poszłam na kurs fotografii .

6) Już wkrótce dziewczynki będą miały swoje oddzielne pokoje ( tapety do ich pokoi wybierałam miesiąc).

7) Dziewczynki świetnie jeżdżą na nartach.

23:51, lubie.lato
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15