RSS
piątek, 02 grudnia 2011
Poranny stres

Jakbym miała mało wrażeń, znalazłam się wczoraj w bardzo stresującej sytuacji ( którą zafundowałam sobie sama). Jadąc do pracy autostradą zamyśliłam się, nie wiem - zagapiłam i droga mi jakoś szybciej niż zwykle minęła i przejechałam swój zjazd z autostrady do pracy. Znalazłam się nagle na Balicach i myślę sobie-no to k... pięknie i co dalej? Na szczęście udało mi się nie stracić głowy ( jak nie mi), zjechałam na stację , dobrze, że nie wpakowałam się w jakiś kolejny zjazd. Następnie oczywiście telefon do męża, ( mogłam mieć znacznie mniej szczęścia i wyładowany telefon bo przecież bywa i tak) i jakoś udało mi się dotrzeć do miejsca, z którego zboczyłam, nawet całkiem sprawnie, tak czy inaczej do pracy się spoźniłam. Ale nie ważne jak się upada, ważne jak się podnosi i takie doświadczenia też się przydają. Jak to powiedział mój mąż - mogło być znacznie gorzej i mogłam wylądować na autostradzie płatnej do Katowic, powrot zająłby mi wtedy trochę dlużej obawiam się.

A tak poza tym to nie chcę się powtarzać, ale tak mało czasu jak mam teraz nie miałam nigdy. Rok temu wydawało mi się, że nie mam ale teraz widzę, że wtedy to miałam luksus ;) Jestem potwornie zmęczona i marzę o wakacjach i o tym, żeby generalnie było lżej. 

 

00:04, lubie.lato
Link Dodaj komentarz »