RSS
piątek, 25 marca 2011
Książki

Pod regałem pełnym książek stanęłam kiedyś, zastygłam i zasmuciłam się.

Nie zdąrzyłam ich przeczytać w większości, przed pojawieniem się dzieci , a teraz czytam mało, nie tyle co kiedyś, nie tyle ile bym chciała.

I pytam się sama siebie - kiedy będę miała czas na ten stos nieprzeczytanych książek? Na emeryturze, czy może jednak torchę wcześniej?

Potem pomyślałam:"Ehh tam, kiedyś je przeczytam jeszcze. Na leżaczku pod domem opalając się."

Ważne, że one są teraz zadowolone i codziennie widzę takie 2 uśmiechnięte buźki i słyszę nawijanie do wieczora i kilkanaście razy dziennie:"mamusiu..., tak bardzo Cię kocham".

Książki nie zając - nie uciekną , a na robienie fikołków i różnych wygłupów ja mogę być kiedyś za stara ;-) Prawda?

Dwie Śmieszki

23:53, lubie.lato
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 marca 2011
Wygłupy z tatą

Nie chce mi się kompletnie spać, rano będę żałować  ;)

Zamieszczam ostatnie zdjęcia z tatą.

01:31, lubie.lato
Link Dodaj komentarz »
Jest lepiej

Jest lepiej w niektórych sprawach.

Po pierwsze: z usypianiem dziewczynek. Już nie muszę ślęczeć u nich w pokoju do momentu opadnięcia powiek Karolci ( a jej wola walki ze znem jest oj mocna), nie muszę też śpiewać "Igipigla" tzw i palcem wskazującym kreślić koła po jej otwartej dłoni, nie za szybko, w odpowiednią stronę, nie za wolno też. Nie muszę też czytać tuzinu książek. Jak się okazuje, wszystko jest kwestią wypracowania stałych nawyków, nauczenia się i teraz po umyciu dziewczynki same klękają i mówią paciorek, skupiając się głównie na tym co robi siostra ("Ola nie kleczy, Ola mówi brzydkim głosem" itp. komentarze, które mnie rozwalają ), potem czytam im jedną góra 2 książeczki. Na topie jest oczywiście nadal "Martynka", po "Calineczce "Oleńka się kiedyś rozpłakała rzewnymi łzami, a to dlatego , że Calineczka nie wróciła do mamy - a swoją drogą też tej bajki nigdy nie lubiałam, dziwna jakaś mi się wydawała. Następnie już jest buziaczek i robię im papa i generalnie to zasypiają  potem same, nie chodzę tam pięć tysięcy razy z  miliona powodów ( picie itp). Inna sprawa, że łaski mi też nie robią bo to wszystko ma miejsce ok godziny 22.00,  w tygodniu może trochę wcześniej , ale to dla mnie jest bardzo późno, biorąc pod uwagę to , że one nie mają jeszcze 3 lat! Syn naszych znajomych ma 5.5 roku i chodzi spać o 19.00 więc czasami o 22 "boksując"się ze swoimi dziećmi i wieczornymi czynnościami  w myślach kołuje się  jedno zdanie: "O. śpi już od 3 h, O. śpi już od 3 h ;)  Ale jest lepiej bo nie muszę usypiać tam z nimi, a to już dużo, kolejnym krokiem będzie nauczenie ich wcześniejszego zasypiania.

Poza tym jest lepiej bo zrobiło się wiosennie a to jest coś pięknego wyjść z domu na spacer i cieszyć się, że świeci słońce i nas oślepia, założyć półbuty a nie kozaki, czapy, szaliki itd.

Kolejna rzecz, która jest na plus to to, że dzieci są coraz bardziej samodzielne, lepiej się ze sobą dogadują i bawią, więc można coś przy nich zrobić. Widzę, że coraz bardziej to rozumieją. a także to, że w weekend rodzice chcą pospać dłużej, albo chociaż poleżeć i aż ciężko nam było w to uwierzyć ale tak- rano dałam im dzisiaj płatki z mlekiem, ubrałam i wróciłam do łóżka, a one bawiły się elegancko bez krzyków i afer chyba z 1.5 h, tak że na dół zeszliśmy o 10 dopiero. Wprawdzie przychodziły co 5 min do pokoju i zrobiły bałagan u siebie ale co tam - nie trzeba już za nimi wszędzie chodzić i być na baczność w pogotowiu i to jest fajne.

Generalnie jak to na wiosnę, wszystko się bardziej chce, mniej się marudzi. Kocham wiosnę!

 

 

 

 

 

 

00:46, lubie.lato
Link Dodaj komentarz »