RSS
sobota, 26 kwietnia 2014
Zamotana

Ostatnio natknęłam się przypadkowo w necie na poniższy tekst:

Przeczytałam i zamarłam ,na chwilę wstrzymując oddech. Kurcze-pomyślałam.Przecież to jest o mnie! Dokładnie takie myśli kłębią mi się w głowie po każdym ciężkim dniu,(zbyt często), do takich samych wniosków dochodzę ostatnio( tylko może nie tak ładnie ubieram je w słowa?)

Czas w końcu coś z tym zrobić.

Pisałam w grudniu, że wracam do gry ( czyli do pacy). Dzisiaj z ręką na sercu mogę powiedzieć: ta "gra " mi się nie podoba, to nie moja bynajmniej" gra". Chciałabym w końcu odnaleźć się na odpowiedniej "planszy" i móc zmierzać w kierunku mety, a nie wciąż startować i wracać na start.

19:45, lubie.lato
Link Komentarze (3) »
niedziela, 06 kwietnia 2014
Paris, Paris!

18-20 marca zrobiliśmy sobie taką całkiem spontaniczną, rodzinna wycieczkę do Paryża. 3 dni intensywnego chodzenia, zwiedzania i podziwiania ładnych widoków -  miłe przywitanie wiosny i krótka odskocznia od codzienności. Zaryzykowaliśmy i postanowiliśmy zabrać też dziewczynki, pełni obaw, czy dadzą nam cokolwiek zobaczyć, czy będą w stanie dużo chodzić o własnych siłach. Na szczęście dzieci stanęły na wysokości zadania i dzielnie przemierzały z nami wiele kilometrów dziennie ( mają świetną kondycję ), zachowując się w miarę przyzwoicie . Oczywiście najczęściej używanym słowem było "nie" , ale na to byliśmy przygotowani( nie rób tego, tamtego,nie skacz, nie biegaj,nie ruszaj, itd). Pogoda na szczęście dopisała , w deszczu pewnie nie bylibyśmy w stanie zobaczyć tak wiele. Dziewczynkom najbardziej podobała się:

-wizyta w sklepie Disney'a ( Olcia powiedziała wychodząc, że chciała by tutaj zamieszkać, nie wiem w sumie czy w tym sklepie czy w Paryżu?)

- jazda metrem

-karuzela

-wieża Eiffla

Całkiem zaskoczona byłam też tym, że nie marudziły w Louvrze ( chociaż byliśmy tam jak dla mnie zbyt krótko) i wyrażały zainteresowanie sztuką ( cieszyły się, że mają przed sobą to samo, co w przewodniku).

Nie podobało się Karolince natomiast wchodzenie do wnętrza katedr czy kościołów,lekko wtedy protestowała, że to nudne.

Ogólnie było bardzo przyjemnie, (chociaż intensywnie), M.ogarnął naszą wycieczkę 6-cio osobową,bawiąc się w przewodnika. Dziewczyny chyba złapały  bakcyla do tego, że fajnie jest zwiedzać świat i być w różnych ciekawych miejscach.

Jakie było marzenie Karolinki jak wsiadała do samolotu w drodze powrotnej? Żeby normalne wyjście ( to po schodkach) było jak to powiedział "zatkane" i żebyśmy mieli awaryjne lądowanie, przy użyciu zjeżdżalni, lub  też jakieś wodowanie .....Czyli to wszystko,czego obawia się normalny człowiek, jest marzeniem mojej córeczki. Mimo katastroficznych marzeń Karolci, wiosnę przywitaliśmy radośnie;-)

,

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

12:51, lubie.lato
Link Komentarze (6) »