RSS
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Sandrusia

Podczas pobytu w szpitalu z Karolcią  poznałam historię pewnej małej Sandrusi, chorej na guza mózgu i zaczęłam czytać bloga, pisanego przez jej mamę:

http://sandrusia6.blogspot.com/

Blog pełen smutku, łez i  cierpienia, taka solidna  lekcja pokory.

Krew mi się mroziła w żyłach, że małe dziecko może spotkać tyle bólu, mama dziewczynki bardzo wnikliwie opisywała walkę  z chorobą, można było zmoczyć sobie klawiaturę.

Dzisiaj Sandrusi już tutaj nie ma, odeszła tydzień temu, jest Aniołkiem, nic ją już nie boli, nie cierpi.

 

Przyłapałam się na tym,że jeszcze częściej przytulam i   całuję moje dzieci i jeszcze częściej  mówię, że je kocham.Zapewne nie ma nic gorszego i smutniejszego w życiu matki niż śmierć własnego dziecka.

Sandrusiu, spoczywaj w spokoju [*]

23:14, lubie.lato
Link Dodaj komentarz »