RSS
środa, 17 września 2014
Nasze Bardzo Udane Greckie Wakacje

W połowie sierpnia pojechaliśmy na utęsknione wakacje, na wyspę Zakhyntos. Uwielbiam Grecję, a teraz kochają ją jeszcze moje córki. Jak wyjeżdżaliśmy to płakały obydwie i pytały, czy zawsze będziemy tu przyjeżdżać. Dziewczynki były niezmordowane. Scenariusz dnia był oczywiście mało zaskakujący każdego dnia ( śniadanie, basen-nurkowanie, pływanie, dziewczyn skakanie do wody po 45 razy w ciągu 25 min np, obiad,w między czasie zabawy z innymi dziećmi, głównie Marysią i z kotem,potem- plaża,fale,budowanie zamków z piasku,powrót-kolacja i oczywiście wieczorem- mini disco). W ciągu dnia dziewczynki mogły jeszcze brać udział w zajęciach dla dzieci ( rysowanie, konkursy),wiec chętnie tam biegały ,jak tylko byliśmy w hotelu. Tatuś wzorowo zajmował się dziećmi (tak  jak obiecywał po dłuższej nieobecności w domu),co umożliwiło przeczytać mi kilka interesujących pozycji. Dziewczynki zrobiły duży krok w stronę nauki pływania, bo już w pierwszym dniu nauczyły się nurkować. Z wody trzeba je było wyciągać niemalże siłą. Od rana do nocy były w ciągłym ruchu,dlatego też miały problem, żeby wstać rano na śniadanie,które kończyło się o 10.00

Poza tym można było nacieszyć oczy ładnymi widokami,grecki klimat mącili jedynie barmani mówiący po polsku ;-) Na jeden dzień wypożyczyliśmy sobie samochód , żeby przejechać całą (niedużą) wyspę. Trasa tylko dla bardzo dobrych,doświadczonych kierowców bo góry, urwiska,zakręty i niemożliwie wąsko, a do tego parkowanie na centymetry ( czyli jednym słowem nie dla mnie jako kierowcy), ale widoki były piękne i zaliczyliśmy kąpiel na 4 innych plażach. Jeden dzień byliśmy też na wycieczce statkiem do miejsca,które jest na każdej wizytówce Zakhyntos, czyli  tzw.zatoki wraków. Miejsce i widok-rzeczywiście pokrywające się z tym, co na widokówce - niesamowite. Z tym , że było tam za ciasno , bo do brzegu co chwilę dobijał kolejny statek z nowymi  turystami, tak że nie można tam było przebywać dłużej niż 1-1,5 h, z resztą nie było raczej takiej potrzeby ani miejsca na to ;-). Jedyny minus- za krótko o jakieś 3-4 dni.

Tak, to były bardzo relaksujące, spokojne wakacje, czego dowodem był np taki dialog mój i męża:

- On:"Który dzisiaj jest"

- Ja: " Wiesz co, właśnie się zastanawiałam nad tym samym jakieś 10 -15  minut i obliczyłam, że chyba musi być 19.sierpień.

-On:"A która jest godzina?"

-Ja:" A tego nie wiem, nie noszę zegarka,nie jest przecież wodoodporny....gdzieś tam leży w torebce,ale nie chce mi się go wyciągać..." ;-)

To jest właśnie to-zapomnieć dzień i jeszcze godzinę, odpocząć i odpłynąć-zresetować mózg. Takie rzeczy tylko na urlopie,zwłaszcza na Zakhyntos!

 

 







 

 



 

 

 

 

01:03, lubie.lato
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 15 września 2014
Lipiec=Ana

Lipiec upłynął w zasadzie pod hasłem Ana. To moja jedna z 3 na prawdę wspaniałych sióstr ( relacje z rodziną należą dla mnie do tych najważniejszych). Anię widziałam ostatnio 6 lat temu ,jako że ona też mieszka w US i tak się jakoś poskładało, że dopiero teraz miała sposobność przyjechania tutaj na wakacje, poznania moich córek ,a my-pierwszy raz widzieliśmy z kolei jej córkę -Kasię. To jest chore, żeby mieszkać od siebie tak daleko i spotykać się tak rzadko.Dopiero jak tutaj była uświadomiłam sobie,jak bardzo mi jej brakuje,jak bardzo za nią tęsknię. Było dużo posiedzeń do nocy(lub świtu), śmiechu,zabawnych sytuacji, wypadów i to już są właściwie wspomnienia.

Tak, to ma sens,kiedy ma się dużo rodzeństwa, kiedy ma się z nimi dobre relacje ( jest jeszcze brat!) i kiedy ma się świadomość, że cokolwiek by się działo ZAWSZE mogę na nich liczyć i oni na mnie. To są tacy przyjaciele, o których nie musisz specjalnie zabiegać,bo oni po prostu są ( mimo że daleko).

21:05, lubie.lato
Link Dodaj komentarz »
Wracamy po długiej ciszy

Zaniedbałam bloga przez to lato,zniknęłam, ale jestem - wracam.

Wpisy mnożą się ale jedynie tylko w mojej głowie Jestem chyba beznadziejnie zorganizowana , że nie potrafię poświecić kilkunastu minut na przeklepanie tego co mam w głowie-tutaj.

Od czego tutaj zacząć? Może nie będę pisać elaboratu  na 10 stron A4 tu  i teraz tylko po kolei, króciutko.

 

 

 

 

20:50, lubie.lato
Link Dodaj komentarz »