RSS
czwartek, 10 września 2015
SZKOŁA

Zaczęło się na dobre coś nieuniknionego,co będzie trwało przez wiele lat. Jednym cięciem zakończyło się przedszkole ,lato i  głównie zabawa, teraz czekają nas wszystkich dodatkowe codzienne obowiązki.

Całą czwórka w tamtym tygodniu poszliśmy zatem ( z bólem serca) do SZKOŁY. Ja czuję się dosłownie jakbym tam powróciła. Oczywiście znacznie przed tym kupowaliśmy niezliczoną ilość zeszytów,farb,ołówków,klejów,bloków itp.szkolnych dobrodziejstw . Naturalnie nie wspomnę o 2 tornistrach,2 białych bluzkach,2 ciemnych spódniczkach,nowych balerinkach,butach po szkole, getrach, bluzkach i strojach do gimnastyki . Jednym słowem- inwestycje wciąż rosną, a przecież mamy tylko dwójkę dzieci?(Mamo jak Ty to zrobiłaś - była nas 5 !)

Dla Karolci najistotniejsze było żebym kupiła KOREKTOR,no bo przecież na pewno się pomyli i co wtedy ;-) Ogólnie to przed tym całym wydarzeniem stresowaliśmy się wszyscy ( my bardziej niż one), przy czym Karolinka na dzień przed w wieczornym pacierzu poprosiła nawet o to:"żeby pani była miła".

I z lekką niepewnością,ale też zaciekawieniem POSZŁY.

Fajnie,że razem z nimi są 4 koleżanki z przedszkola, zawsze to raźniej być w grupce.

 

Po tym tygodniu mogę powiedzieć tyle:na pewno będzie się DZIAŁO i to sporo.

Żegnaj resztko mojego wolnego czasu,którego i tak wiecznie mi brakowało.

W poniedziałek przed szkołą ( a mają na 8) na sygnale jechałam po 2 zeszyty A4 do Tesco ,bo takie właśnie miały mieć na angielski, a nie przypomniały mi wcześniej w weekend  ( i też nie miały świadomości ze w poniedziałek jest angielski).Tak że sprawdzamy codziennie plan zajęć, zadania oraz śniadaniówki,czy nie ma tam w poniedziałek zapleśniałej kanapki z piątku ;-)

Ogólnie dziewczyny wydają się być zadowolone,że coś się dzieje,że jest coś nowego ( SKLEPIK),nudzi im się tylko na świetlicy.

Dzień drugi: pod szkołą pytam się,gdzie mają worek z butami, a tutaj zdziwienie pełne,bo zapomniały. Nie zapomniały natomiast wziąć kasy na coś ze SKLEPIKU,a walczyły też, żeby zabrać telefon( na co szans nie było).

Dzień piąty: w samochodzie rano  pytam,czy umyły zęby bo nie widziałam. A na co Karolka, cięta riposta: "A po co ja mam rano myć zęby,jak przecież w nocy NIC NIE JADŁAM :)

 Najlepszy numer zrobiła Olcia, nasz prymusik wydawałoby się - poważne dziecko i potrafiące się stosownie zachować. Pani pierwszego dnia zajęć kazała się wszystkim przedstawić i powiedzieć kilka zdań o sobie, co kto lubi robić. Ola powiedziała mniej więcej tak:"Mam na imię Ola,mam 7 lat i lubię sobie POCHRUMKAĆ", po czym wydała z siebie  odgłos świnka Peppy...Jak to wieczorem usłyszałam przy kąpieli nie było mi do śmiechu, ręce  mi trochę opadły. Karolka też się nie popisała, bo powiedziała , że lubi oglądać filmy na telefonie ( youtube). Jednym słowem 7 lat ciężkiej pracy, a dzieci chrumkają i bawią się telefonami. Mogła powiedzieć, że ładnie śpiewa, tańczy, że lubi książeczki ( bo tak jest), ale chciała rozśmieszyć klasę.

Pocieszyła mnie koleżanka z pracy mówiąc,że to jest nic,bo jej syn  wykręcił na początku 1.klasy jeszcze lepszy numer. Mieli opowiedzieć coś o sobie i rodzinie i pierwsze zdanie jakie padło to:"Moja mama lubi piwo ŻUBR". ;-) 

Witaj szkoło !

23:40, lubie.lato
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 września 2015
Summer time

Czyli nasz ulubiony czas,upalny i beztroski- niestety już minął,jak zwykle zbyt szybko.

Nasze wakacje były wyjątkowo relaksujące, w sprawdzonym gronie,czyli każdy robi to, na co aktualnie ma ochotę, lub nie robi nic ;-)

Dziewczynki były bardziej samodzielne niż zwykle, poza tym pół dnia były na animacjach, zatem mąż miał sposobność przeczytania dwóch książek ( w tym jednej 600 stronicowej), a to oznacza, że mamy już na prawdę duże dzieci. Ja czytałam na wakacjach nawet wtedy jak były małe .

 

 

23:18, lubie.lato
Link Dodaj komentarz »