RSS
niedziela, 30 października 2011
Izba przyjęć

W piątek wyszłam z pracy o 14, żeby pierwszy raz w życiu odebrać dzieci z przedszkola i spędzić z nimi więcej czasu, mieć fajne popołudnie. Tak się fatalnie poskładało, że zamiast  miło  spędzić czas w domu , spędziliśmy czas nerwowo na izbie przyjęć. Do tej pory omijały nas jakieś takie historie i nieszczęśliwe wypadki, a tu proszę. W domu pełno kantów, rogów i niebezpieczeństw i nigdy się nic nie stało, a tymczasem stało się u tapicera. Pojechaliśmy tam wszyscy bo zmieniamy obicie na naszych kanapach i był tam pies haski, bardzo spokojny nawiasem mówiąc. Dziewczyny głaskały go i w pewnym momencie pies chyba podniósł głowę, a Karolinka , znacznie mniej spokojna od psa, odrzuciła nagle głowę w bok, prosto w betonowe schody za nią. Krew, płacz i małę rozcięcie pod łukiem brwiowym. W sumie za chwile przestała się lać krew i nie wyglądało to tak źle, ale pojechaliśmy jedak na izbę przyjęć, żeby zobaczył to lekarz. Młody doktorek oczywiście chciał założyć jej szew, ale nie chcieliśmy i poprzestaliśmy na założeniu takich plastrów zastępujących szwy - oby pomogły i oby Karolcia nie miała pamiątki w postaci blizny!

Dzisiaj natomiast Olcia spadła z fotela u babci, jakoś też tak fatalnie, prosto na buzię ( ale nikt nie widział) , że całkiem mocno musiała uderzyć brodą w podłogę , że aż ją sobie przytarła i potem jej spuchła, nie chciała już potem nic jeść bo bolała ją szczęka. Zastanawialiśmy się, czy znowu izba przyjęć i prześwietlenie szczęki tym razem? Niebezpieczeństwa czyhają na każdym kroku i jakoś do tej pory udawało nam się wychodzić cało, więc mam nadzieję , że tak nadal będzie.

23:05, lubie.lato
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 października 2011
Anioły

jeśli istnieją to wyglądają mniej więcej tak:

23:29, lubie.lato
Link Dodaj komentarz »
Edukacja

Karolinka intensywnie rozmyśla nad edukacją. Wczoraj mnie  rozbroiła przy ubieraniu piżamki.

- Mamo, a po przedszkolu jest co?

- Szkoła

- A po szkole?

- Po szkole są studia

- A po studiach?

- Praca

- Praca? Hura, hura, ja już chce chodzić do pracy -  Z MAMĄ ! hehehe

to wymyśliło dziecko ;) moje

i nie może się tego doczekać.

Ja na to - Karolinko - ale jak Ty pójdziesz do pracy to mamusia już pewnie nie będzie pracować ( i liczę szybko ile jeszcze do emerytury) albo będę pracować gdzie indziej niż ty, raczej nie razem - a ona  - podkówka i w płacz, śmiertelnie poważnie. Chcąc  załagodzić przystałam na pomysł wspólnego chodzenia do tej samej pracy i Karolinka z uśmiechem i spokojem poszła spać.

Nie ma się do czego spieszyć dzieciątko!

 

Dorosłość bywa bardzo fajna, a dzieciństwo to bieganie po trawie w kolorowych kulkach.

23:23, lubie.lato
Link Dodaj komentarz »
Przedszkole

Pierwszego dnia przedszkola dziewczynki miały miny nietęgie i niewyraźne:

 Na początku nie było lekko, normalne ;) prawie codziennie przez pierwsze dni płacz i wymuszanie obietnic - że to już "ostatni raz" i że one zostaną w domu, bo Oliwier krzyczy, Alusia drapie i są głupie tam zabawy. Momentami myślałam, że osiwieję ( tak jak np w poniedziałek po weekendzie, dzieci totalnie rozbite i rano afera, że jak to przedszkole?? ) Ale od wtorku jest elegancko, chodzą z uśmiechem na buzi, nie trzeba się rano aż tak bardzo gimnastykować dbając o ich dobry humor jak na początku ( nie mniej jednak "gimnastykować się trzeba", bo M. daje im śniadanie, czasami nie chce się im jeść samodzielnie, ja przygtowuję ubrania i w międzyczasie jak M. je ubiera ja ubieram i maluję siebie, potem ja je czeszę, w tle musi iść bajka ;) i jakoś dajemy radę).

Ciężko się jest od dziewczynek dowiedzieć co było na obiad i czy coś zjadły. Pytam Karolinkę - co było - a ona na to: " Mama , ja nie pamiętam, a ty czytałaś kartkę" i koniec tematu. Faktycznie, jest wywieszone menu przed salą.

Dzisiaj były wyjątkowo zadowolone po przedszkolu, jak nigdy. Nawet wiem , czemu Olcia była taka uradowana.

- Mamo, Oliwier powiedział, że mam ładnego kucyczka i się do mnie przytulił, to jutro też mi uczeszesz takiego kucyczka, dobrze? I też mi tak Oliwier powie i się przytuli.

No nieźle, zaczyna się....

Już niech lepiej Oliwier chwali fryzurę niż krzyczy na Olę, jej to też bardziej pasuje, jak widzę.

 

 

23:14, lubie.lato
Link Dodaj komentarz »