RSS
wtorek, 07 stycznia 2014
Boże Narodzenie 2013

Święta w tym roku były wyjątkowe, bo po 2 latach spędzone znowu w moim ukochanym rodzinnym domu, razem z najbliższymi. Pomimo , że do pełni świątecznego klimatu brakowało mi jednak śniegu i -3 stopni C i tak odnalazłam nastrój i stwierdziłam, że pomijając tą  przedświąteczną bieganinę  za prezentami, sprzątanie domu i generalnie zmęczenie to uwielbiam choinkę, zapach ciast, pierogów, kapusty, grzybów , wspólne odśpiewanie  kolęd i to , że co roku siadamy razem i czas zatrzymuje się wtedy w miejscu. Nie liczą się wtedy żadne bzdury, tylko to  że jesteśmy tutaj i teraz i że znowu razem, że nie brakuje rodziców. Mama co prawda narzeka, że chciałaby zobaczyć raz jak można spędzić święta inaczej, pojechać gdziekolwiek i nie brać udziału w tym maratonie przygotowań ( bo jednak od lat 40-stu ona ma co roku to samo, sił tylko coraz mniej, należy się Jej za to bardzo niski ukłon) i ja ją doskonale rozumię. Pewnie byłby to też pierwszy i ostatni raz i nie wyobrażałaby sobie świąt innych niż te,  które zna ( ani reszta ludzi nie wyobrażałaby sobie świąt bez rodziców).

 

00:06, lubie.lato
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 06 stycznia 2014
Rozczulające

Rozczulające jest to, że chociażby nie wiem jak się nie zgadzały w ciągu dnia i kłóciły o kredki, zabawki i tego typu rzeczy to przez sen są jak jedność ;-) jak w brzuchu 6 lat u mamy.

Wchodzę sobie do sypialni ( już pomijając że naszej, nie ich- ale pal sześć ) i widzę je w objęciach,( pomijając , że w pantofelkach bo nowe),  kołderka odkryta,  ale nie tak bardzo potrzebna jak się okazuje, bo mają do ocieplenia przecież siebie. Ktoś kto widzi je w ciągu dnia mógłby pomyśleć, że one nie są aż tak bardzo za sobą ( jak jednojajowe bliźniaki np.), ale patrząc na to jak potrafią zasnąć nie mam wątpliwości - wiem, że wskoczyłyby za sobą w ogień. Fajnie mają, że mają siebie.

Karolinka zwłaszcza jest taka, że przed spanie wymaga, aby ktoś ( mama lub tata) się z nią położył, chociaż na 3 minutki, ale żeby mocno przytulić ja, pogłaskać po główce. Tamtego dnia pamiętam,że nie przyszłam bo coś tam mnie zatrzymało, potem przychodzę do nich i co widzę? Karolcia weszła do łóżka Olci, żeby się jednak do kogoś przycisnąć:

Nie ma ich teraz drugą noc ( bo dzisiaj obydwoje musieliśmy być w pracy a przedszkole jest zamknięte w święto, są u babci w L-wej i o ile wczoraj było nam jakoś tak lekko i nie wiadomo było jak ten czas wykorzystać to dzisiaj już jest jakoś tak dziwnie pusto, cicho i łyso i już za nimi tęsknimy. Co my byśmy bez nich robili?

23:23, lubie.lato
Link Komentarze (2) »
piątek, 03 stycznia 2014
33

I tak oto kolejny rok przybył mi. Nigdy jakoś szczególnie nie przepadałam za tym okresem w roku, bo to jest po Mikołaju, po Bożym Narodzeniu, po Sylwestrze ( wiec wszyscy mają dość wszystkiego,przesyt imprez, jedzenia, picia itd), a do tego zima ( powiedzmy sobie szczerzej - lepiej jest urodzić się w maju, czerwcu,lipcu...jakimkolwiek miesiącu innym pomijając grudzień może).

Ok , przestaję marudzić. Marudzę chyba dlatego,że jakby nie ma się cieszyć z tego, że jestem o kolejny rok starsza-  lat jakby nie ubywa ( zmarszczek też).

Życzę sama sobie, aby ten rok okazał się być znacznie lepszy od poprzedniego, abym zdecydowała się w końcu zawodowo czego chcę ;-)

Cały dzień był taki sobie, dopiero o 21.30 zobaczyłam męża i skubany zaskoczył mnie, chociaż zupełnie się nie spodziewałam, bo jak? Kiedy? Dopiero wyszedł z pracy ( zamkniecie miesiąca i roku)  i postarał się o to, żeby zrobić mi przyjemność .Nie dość , że kwiaty to jeszcze prezent?? I to nie byle jaki powiedziałabym.

Od Oleńki dostałam piękną laurkę z rysunkami tak starannymi, że mogłabym patrzeć na nie cały dzień ( jak to mówi dziadek - dzieło artystyczne).

Karolince zaginęła gdzieś tam po drodze laurka dla mnie, ale  twierdziła że była taka piękna - narysowała plażę i mnie jak się na niej opalam :-) 

Moja największa kariera to rodzina i o nią muszę dbać.

 

 

 

 

23:55, lubie.lato
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 grudnia 2013
Jestem z nich dumna

Tak sobie na co dzień myślę o moich  dzieciach jakie są, czego się nauczyły, z czym jest ciężko i jakkolwiek by nie było czuję, że jestem z nich bardzo dumna. Chyba nie doszłam do żadnych odkrywczych rzeczy hehe, po prostu- jak przeciętna matka jestem dumna ze sowich dzieci i dla mnie ( dla nas)  są wyjątkowe, cudowne, mądre, rezolutne, piękne, naj naj naj....Jestem dumna z tego,  że:

Olcia

-została obsadzona w potrójnej roli Aniołków na jasełkach w przedszkolu  ( bo mówi głośno i wyraźnie i szybko uczy się tekstów),

-tak pięknie rysuje, coraz bardziej skomplikowane rzeczy, na które ja bym nawet nie wpadła ( kolorowe papugi, koniki, pieski, kotki, syrenki), robi to bardzo starannie, dokładnie i chyba w każdej wolnej chwili: przed zaśnięciem, po przebudzeniu, w samochodzie w drodze do przedszkola,

- ładnie śpiewa i nie fałszuje

-zna bardzo dużo raz psów i potrafi je wymienić o każdej porze dnia, żąglując nimi swobodnie podczas  rozmowie

 

Karolcia

-załapała bakcyla do rysowania literek i ćwiczy sobie w zeszycie, wychodzie jej pięknie nawet duże pisane H ( tym mniej może będziemy to ćwiczyć w pierwszej klasie?),

-koloruje malowanki zupełnie inaczej niż pół roku temu, nic a nic już nie przeciąga,

-jest wesoła i śmieszna, potrafi powiedzieć coś nagle bardzo trafnie, rozbroić nas czymś i zaskoczyć ,

- jest wysportowana,szybka jak błyskawica i bardzo zwinna ( Ola z resztą też).

 

Jestem dumna, że mam takie mądre córeczki, one są czymś  najfajniejszym, co mi się  w życiu przytrafiło, niewątpliwie.

 Piękne zdjęcia zrobiła nam Justynka Bronowska na przemiłym spotkaniu naszych rodzin po latach :)

http://www.justynabronowska.pl/

 

 

22:01, lubie.lato
Link Komentarze (6) »
niedziela, 15 grudnia 2013
Wracam do gry

Skończyły się właśnie moje wakacje,5 -cio miesięczne" na żądanie".Mój czas dla dzieci,  dla mnie, dla rodziny. Jutro idę do nowej pracy i nie wiem jak to znowu będzie wyglądało. Jak ja jutro wstanę tak wcześniej to po pierwsze? Czy ja w ogóle coś pamiętam i będę potrafiła znowu przebywać w korporacyjnym środowisku? Czy osiągnę za jakiś czas znowu taki stan mocnego podirytowania i zmęczenia materiału i  znowu będę szukała kiedyś nie wiadomo czego? Mam nadzieję, że nie - że to zmiana na lepsze. Lepsze jest też niewątpliwie to, że mam 20 min bliżej. Poza tym nie jestem takim typem kobiety, która to jest stworzona wyłącznie do tego, żeby siedzieć w domu, gotować, sprzątać, prać itp . Muszę mieć jednak jakieś inne zajęcia zajmujące nie tylko ręce, ale też głowę . Na pewno muszę przyznać jedno - ten czas był mi bardzo potrzebny, ( mi i dziewczynkom), zleciał tylko  z prędkością światła, ale  był bardzo relaksacyjny i rodzinny. I nie żałuje ani przez chwilę, że zrobiłam tak a nie inaczej . Oczywiście mogłam wykorzystać zapewne ten czas sto razy lepiej ( tak mężu ściskam Cię i pozdrawiam) , ale i tak  cieszę się, że było mi dane móc przez chwilę zwolnić, być mamą na cały etat,  a nie na kilka godzin dziennie. A teraz cieszę się, że kolejny rozdział się zamknął i zaczyna następny. A co przyniesie czas - zobaczymy. Może w końcu kiedyś poczuję, że jestem na odpowiednim miejscu? ( jeśli chodzi o pracę).

22:58, lubie.lato
Link Komentarze (7) »
wtorek, 10 grudnia 2013
Siła Sióstr

10:56, lubie.lato
Link Komentarze (4) »
czwartek, 21 listopada 2013
34 i Olcia ma narzeczonego

34 to bynajmniej nie mój wiek, bo na szczęście jeszcze nie mam 33.

34 to rozmiar zimowych butów  mojej 5.5-letniej Karolci (!!). Jestem w szoku,że ma taką duża już tą stópkę.Kupiłam jej 33 rozmiar i nie miała tam luzu,więc musiałam jej wymienić na większe.Ona chodziła dumna jak paw wczoraj, zachwycona, bo myśli,że im większa stopa, tym lepiej i rozentuzjazmowana mówiła wczoraj, że powie wszystkim w przedszkolu. Ja jej na to, że nie ma się czym raczej chwalić, bo im większa nóżka tym gorzej - bo niby gdzie potem będziemy jej te buty kupować, na amerykańskim ebayu? W polskich sieciówkach kończą się na 41, no może 42 a bywa,że te ładne to są tylko do 40. Może jej w końcu ta stópka wyhamuje?Jeszcze tylko 5 numerów i będziemy mieć taką samą!

Co poza tym.?Od 2 tygodni gdzieś słyszę, że Olcia ma w przedszkolu narzeczonego-Mateusza.Fajna byłą reakcja taty jak mu o tym powiedziałam, od razu z groźna miną zapytał:"który to"? A wczoraj pytam się Oli , skąd właściwie wie, że to jest jej narzeczony, a ona na to:'Wiem, bo mi powiedział, że mnie kocha" Ja pierdziele... Śmiesznie się tego słucha strasznie, zero wstydu czy skrępowania jeszcze z jej strony. Ale faktycznie coś jest na rzeczy bo przychodzę kiedyś po nie do przedszkola i Olcia siedziała koło narzeczonego, rysowali razem. Po czym z nutą pretensji do mnie w głosie:"mamo , za wcześniej po mnie przyszłaś, bo Mati rysował dla mnie zamek i nie skończył."

I jeszcze kilka jesiennych zdjęć, jako że jesień była wyjątkowo piękna w tym roku ( nawet zdjęcia z komórki to uchwyciły):

 

 

 

 

09:35, lubie.lato
Link Komentarze (3) »
wtorek, 05 listopada 2013
Padłam ze śmiechu...dosłownie

Karolinka i jej pomysły powodujące opad szczęki, wytrzeszcz oczu ze zdziwienia i w końcu gromki śmiech do rozpuku. Wieczorna kąpiel- rozbieram swoją małą,  niewinną, uroczą i słodką córeczkę,patrzę i własny oczom nie wierzę. Karolka miała w majtkach...podpaskę.Oczywiście przyklejoną bynajmniej nie do bielizny ;-) Zamurowało mnie bo nie wiedziałam przez sekundę co jest grane , a że kucałam to ze śmiechu przewróciłam się do tyłu, ona śmiała się razem ze mną.I prosiła,żeby nikomu nie mówić,bo się będą z niej śmiać ( wkurzy się więc na mnie kiedyś jak to przeczyta) .Przybiegła jeszcze Ola i  sypnęła się lawina pytań - a co to jest, a po co, a dlaczego- o nie nie, bez jaj, nie czas na takie rozmowy, ja gotowa na takie trudne pytania nie jestem, niech poczekają jeszcze hmmm z 6-7 lat? Nie wiem kiedy to Karolka wypatrzyła i jak, specjalistka, muszę jednak za każdym razem chyba dokładniej zamykać się w toalecie.

A wczoraj fajne pytanie też padło ( na które oczywiście nie znałam odpowiedzi no bo skąd?).

-Mamo, a czy w niebie znikają tatuaże?I nie możesz powiedzieć , że nie wiesz.

10:37, lubie.lato
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 28 października 2013
Pierwszy ząbek out

W piątek Olcia utraciła swój pierwszy mleczny ząbek na dole( malutki, bielutki, wielkości   tika taka). Była dumna jak paw, że już jest taka dorosła,bo w przedszkolu kilka osób już jest bez mleczaków i widzę, że ten lepszy w przedszkolu, kto wcześniej do tego zacnego  grona dołączy - tez mi zawody .A dla mnie przyznam szczerze to lekki szok.Bo wszystkie ząbki eleganckie, bez najmniejszego chociażby ubytku, zadbane perełki ,a tu córcia zgłasza w środę, że się jej kiwa i w piątek tak już lata na wszystkie strony ,tak  że tatuś wyrwał go na nitce. Tak nagle to jakoś i wcześnie, nie wiem-wydawało mi się, że później te mleczaki lecą, ale generalnie dentystka powiedziała, ze ok 6 roku życia, a  Olcia ma 5.5 to by się zgadzało w sumie. Mi i tak żal, bo już jakiś kolejny etap ( ledwo zęby wyrosły i już wypadają?), Olunia inaczej  mówi i wygląda.Ale dumna jest taka i zadowolona, że szok.Chodzi wszędzie z tym ząbkiem w pudełeczku po kremie i się każdemu chwali. Karolci oczywiście to niezbyt na rękę, bo to ona lubi być przede wszystkim w centrum i mówi do Oli, jeszcze przed wyrwaniem:

- Ola poczekasz na mnie z tym zębem, nie będziesz go jeszcze wyrywać... ;-)

A tu jak na złość Karolci ząbki ani drgną - ma inne całkiem, większe.

Oczywiście w nocy przyszła Wróżka-Zębuszka, a że nie była przygotowana za bardzo do tej sytuacji, zostawiła pod poduszką banknot.Radość Oli rano - bezcenna.

11:30, lubie.lato
Link Komentarze (4) »
piątek, 25 października 2013
Na to wciąż nie ma lekarstwa

To coś to rak. Dzisiaj odbył się pogrzeb dziewczynki, którą poznałyśmy z Karolinką w maju tamtego roku podczas pobytu na oddziale onkologicznym w Prokocimiu i spędziłyśmy z nią na sali jedną noc ( pisałam o niej w maju '12) . Nikolka. Urocza dziewczynka, która ujęła mnie w kilka krótkich chwil. Byłam w kontakcie mailowym z jej mamą i miałam wielką nadzieję na to, że dziewczynka pokona tą chorobę i będzie cieszyć się życiem. Patrząc na ich zdjęcia z wakacji nic nie wskazywało na to, że jest gorzej, niestety stało się inaczej. Wyrazy głębokiego współczucia dla jej rodziny, zwłaszcza dla mamy, która przeżywa zapewne najgorsze chwile w życiu. Ciężko nawet sobie wyobrazić to, co czuje - ona jedna to wie. Skoro mnie, obcą osobę, która widziała ją zaledwie  raz  trzyma smutek drugi dzień,  to co dopiero musi się dziać się w głowach i sercach jej bliskich, zwłaszcza mamy?Niewyobrażalne...

Oby jak najmniej takich historii miało miejsce.

Mamy rok 2013. Dlaczego wielcy uczeni tego świata nadal nie wymyślili lekarstwa, tak jak na grypę np.?

19:58, lubie.lato
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15